piątek, 8 września 2017

Mamma Mia! Skopelos!

Wyjazd na grecką wyspę Skopelos rozpoczynamy o świcie z przystani Wolos. Przed nami niecałe cztery godziny rejsu. Jesteśmy podekscytowane, bo to wysepka na której kręcono "Mamma Miję" - nasz ukochany musical. Oglądałyśmy go ze dwadzieścia razy i jeszcze wczoraj przed snem, dla przypomnienia, by wiedzieć, gdzie iść śladami Meryl Streep :-)
Jedynie scenę przyjazdu trzech potencjalnych tatusiów nakręcono na pomoście w Sciatos, a tę wyspę będziemy dziś mijać płynąc na Skopelos. Obie leżą na morzu Egejskim i wchodzą w skład archipelagu Sporadów Północnych.
A więc: - "Witaj przygodo! Ruszamy!"

Jest rześki ranek. Słońce dopiero co wstało i zaczyna oświetlać krajobraz swą czerwonawą poświatą. Miasteczko Wolos budzi się do życia, ale wokół panuje jeszcze cisza. Słychać, jak woda pluska obijając się o burty jachtów i małych statków. Wchodzimy na pokład ...

Widoki z przystani w Wolos i pierwsze minuty rejsu.

środa, 16 sierpnia 2017

Pha That Luang czyli Wielka Stupa w Laosie

Pha That Luang czyli Wielka Stupa w Wientiane - stolicy Laosu jest uważana za najważniejszy pomnik i symbol narodowy w tym kraju. Jest to położona w centrum miasta wielka obłożona złotem stupa należąca do całego kompleksu buddyjskich świątyń. Na jego terenie znajduje się także gigantyczny posąg leżącego Buddy. 
Uważa się, iż Pha That Luang powstała w III wieku n.e., początkowo jako świątynia hinduska. Wkrótce miały tu przybyć misje buddyjskie z Imperium Maurów wysłane przez samego cesarza Ashoka i umieścić w stupie relikwie w postaci kości klatki piersiowej samego Buddy.
W XIII wieku miejsce przebudowano na świątynię Khmerów, która z czasem popadła w ruinę.

W połowie wieku XVI król Setthathirat przeniósł swoją stolicę z Luang Prabang do Wientian i w roku 1566 zarządził konstrukcję Pha That Luang. Podstawa miała 69 m długości i 45 wysokości i otoczona została 30 małymi stupami.
W 1641 r. niderlandzki wysłannik agencji East India Company - Gerrit van Wuysoff, odwiedził Wientian i został przyjęty przez króla Sourigna Vongsa w świątyni, gdzie urządzono wielką uroczystość. Pisał on, że był szczególnie pod wrażeniem "ogromnej piramidy, a wierzchołek był pokryty złotym liściem ważącym około tysiąc funtów". Jednakże stupa była wielokrotnie splądrowana przez birmańskich, syjamskich i chińskich barbarzyńców. Phra That Luang ucierpiała też podczas inwazji Tajlandii w roku 1828, która pozostawiła ją mocno uszkodzoną i porzuconą na wiele lat. 
Dopiero w 1900 r. Francuzi usiłowali przywrócić jej oryginalny wygląd na podstawie szczegółowych rysunków z 1867 r. Jednak pierwsza próba nie powiodła się i stupa musiała zostać przeprojektowana, a następnie zrekonstruowana w latach trzydziestych XX wieku. Kolejne zniszczenia odniosła podczas II wojny światowej, po której została odbudowana i taką możemy ją oglądać do dziś.






















wtorek, 15 sierpnia 2017

Migawki z Tunezji

Tunezja wciąż jest popularnym miejscem wakacyjnego wypoczynku. Po stosunkowo krótkim locie można przenieść się do magicznego świata z baśni "Z tysiąca i jednej nocy".
Jeśli przybyliśmy tu na własną rękę i nie jesteśmy związani z programem biura podróży, warto zrezygnować z kilku dni na plaży, by zapuścić się w miejsca, w których czas zatrzymał się w miejscu. 
Oprócz stałych punktów na mapie większości turystów - takich jak: Kartagina, mediny w Sousse i Tunisie, amfiteatr w El-Dżem czy El-Kariouan, warto pokusić się na wyjazd do saharyjskich oaz, do starożytnych ruin w Douga czy biało-niebieskiego miasteczka El-Kariouan.

Oto krótka fotorelacja z włóczęgi po Tunezji:
(Relacja ze szlaku saharyjskich oaz: TUTAJ )































Miejsca w Tunezji wpisane do listy światowego dziedzictwa UNESCO czyli "must have" każdego wielbiciela zabytków: 


- Pozostałości miasta punickiego i rzymskiego w Kartaginie.
- Medyna w Tunisie ze starą zabudową mieszkalną, handlową oraz licznymi meczetami i pałacami.
- Medyna w Sousse. Zespół zabytkowy (resztki budowli fenickich, rzymskich, bizantyjskich oraz budowle islamu)
- Medyna w Kariuanie - zabytki islamu.
- Amfiteatr w El-Dżem.
- Miasto punickie Karkawan z nekropolą.
- Ruiny rzymskiego miasta Dougga.
- Park Narodowy Aszkal.

wtorek, 11 lutego 2014

Era nieunijnych serów

Gruzja jest piękna, przyjazna, niepowtarzalna i … bardzo brudna. Ekologia nawet nie raczkuje. Ona po prostu leży. Miasta, pobocza dróg, rzeki, lasy pełne śmieci. Stare pralki i lodówki zamiast na skupach metali, lądują na dzikich, leśnych wysypiskach. W każdym miejscu kilogramy puszek i butelek. Aż kusi, aby wpaść do szkoły i zainicjować Dzień Ziemi, albo samemu zabrać się za zbieranie.
W sklepach złota era siatek foliowych. Nawet jedną pocztówkę pakują w woreczek…

Ale za to na targowiskach ciągle pachnie świeżymi warzywami, jak u nas ze trzydzieści lat temu. Wszystko swojskie, świeże, prosto z krzaka. Pietruszka ciągle ma zapach pietruszki, a jabłka przywodzą na myśl dzieciństwo na wsi. Pomidory, ogórki czy marchew nie mają zapewne unijnych wymiarów, ale za to ich smaku nie można przyrównać do tych kupowanych w biedronkowo-lidlowych marketach. Do tego swojskie sery, wędliny i wiejskie masełko na kilogramy… Niebo w gębie! Zdaję sobie sprawę, że Sanepid zamknąłby wszystkie stragany na raz, ale standard naszych wyjazdów uodpornił całą rodzinkę na wszelkie dolegliwości żołądkowe...