Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tunezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tunezja. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 lipca 2025

Tunezja, z Tunisu do Dougga i dalej do Tabarki – podróż przez starożytność i wybrzeże

 

Chcąc opuścić zatłoczone ulice Tunisu i doświadczyć zarówno monumentalnej historii, jak i świeżego powiewu morskiej bryzy, warto zaplanować trasę prowadzącą najpierw do starożytnej Dougga, a następnie do Tabarki – spokojnego kurortu nad Morzem Śródziemnym. 

Podróż do Dougga najlepiej rozpocząć wcześnie rano. Z Tunisu trzeba udać się na dworzec louage (minibusów) i wsiąść w kierunku miasta Téboursouk – podróż trwa ok. 2,5 godziny. Dougga położona jest ok. 8 km od Téboursouk, więc ostatni odcinek najlepiej pokonać taksówką lub pieszo, jeśli lubimy spacerować pośród tunezyjskich wzgórz. Na miejscu czeka nas najlepiej zachowane miasto rzymskie w Afryce Północnej, wpisane na listę UNESCO. Dougga zachwyca ciszą, przestrzenią i spektakularnymi ruinami – świątynia Kapitolińska, teatr rzymski z widokiem na dolinę, łaźnie, forum i domy mieszkalne tworzą rozległy kompleks, który można zwiedzać niemal bez tłumów. To miejsce robi szczególne wrażenie dzięki swojemu położeniu – na wzgórzu, w otoczeniu pól oliwnych i łagodnych pagórków. Jeśli trafimy tu zimą, możemy dodatkowo liczyć na tajemniczą scenerię mgły, spośród której gdzieniegdzie przebijają zarysy ruin.

Dougga (starożytna Thugga) to jedno z najlepiej zachowanych rzymskich miast w Afryce Północnej, położone w północno-zachodniej Tunezji. Początki osadnictwa sięgają tu czasów punickich, gdy Thugga była ważnym ośrodkiem libijsko-punickim. W II wieku p.n.e. miasto dostało się pod kontrolę Numidów, a później – w I wieku p.n.e. – zostało włączone do Imperium Rzymskiego. W okresie rzymskim Dougga przeżywała swój rozkwit – powstały wówczas monumentalne budowle: świątynia Kapitolińska (z 166 r. n.e.), teatr, termy, forum, łuki triumfalne, wille i drogi. Miasto stanowiło przykład harmonijnego współistnienia elementów rzymskich i punicko-berberyjskich. Po upadku Cesarstwa Rzymskiego znaczenie Dougga stopniowo malało. Miasto nie zostało jednak zabudowane przez późniejsze osady, dlatego dziś możemy podziwiać jego ruiny w niemal niezmienionej formie. W 1997 roku Dougga została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako wyjątkowy przykład rzymskiego miasta prowincjonalnego.





Po zwiedzaniu Dougga można kontynuować podróż w stronę wybrzeża. Należy wrócić do Téboursouk, a stamtąd złapać louage lub autobus do Jendouby, skąd są już bezpośrednie połączenia do Tabarki – trasa wiedzie przez zielone, północno-zachodnie regiony Tunezji i zajmuje kilka godzin. Warto potraktować to jako całodniową przygodę lub zaplanować nocleg w Tabarce. 
Tabarka to zupełnie inne oblicze Tunezji – górzyste wybrzeże, lasy korkowe i krystaliczne morze tworzą klimat bliższy południowej Europie niż gorącym piaskom pustyni. Kurort słynie z raf koralowych, festiwalu jazzu i charakterystycznej skały przy brzegu – La Roche. Miejscowy port, twierdza genueńska i malownicza promenada zachęcają do spokojnego wypoczynku po dniu pełnym wrażeń. Zimą jest tu zupełnie pusto, więc turyści nie będą zakłócali naszego świętego spokoju.






Tunezja - Kartagina i Sidi Bou Said

 

Jednym z najbardziej dostępnych i klimatycznych sposobów dotarcia do Kartaginy z Tunisu jest podróż koleją podmiejską TGM (Tunis–Goulette–Marsa). Ta niepozorna niebieska kolejka to prawdziwa perełka miejskiego transportu – łączy centrum stolicy z nadmorskimi dzielnicami i historycznymi miejscowościami, w tym z legendarną Kartaginą. Pociągi ruszają regularnie ze stacji Tunis Marine, która znajduje się w samym sercu miasta, w pobliżu Alei Habiba Burgiby.

Podróż trwa około 30 minut, a w jej trakcie można obserwować zmieniające się pejzaże – od zatłoczonego centrum przez nadmorskie dzielnice La Goulette i Sidi Bou Saïd, aż po zaciszną i zieloną Kartaginę. Bilet kosztuje tylko ułamek ceny taksówki, a sama podróż stanowi świetne preludium do zwiedzania.

Po wyjściu z kolejki wystarczy kilka minut spaceru, by znaleźć się pośród ruin starożytnej Kartaginy – niegdyś potężnego miasta fenickiego, które rywalizowało z samym Rzymem. Dziś można tu zobaczyć m.in. ruiny term Antoninusa, pozostałości portu punickiego, amfiteatr oraz cmentarz dzieci – Tophet. Choć wiele z dawnej świetności zostało zniszczone przez Rzymian, miejsce wciąż emanuje historią i symboliką dawnych czasów.

Wycieczka kolejką TGM do Kartaginy to świetna opcja na półdniową wyprawę – łatwa, niedroga i pełna archeologicznych emocji. Idealna dla każdego, kto chce zanurzyć się w starożytności bez opuszczania współczesnego świata.



Zaledwie 20 kilometrów od zgiełku tunezyjskiej stolicy leży prawdziwa perełka wybrzeża – Sidi Bou Saïd. Podróż można odbyć bardzo wygodnie lokalną kolejką TGM (Tunis–Goulette–Marsa), która rusza z dworca Tunis Marine. Przejazd trwa około 30 minut i kończy się na stacji o tej samej nazwie co miasteczko. Już sama podróż pozwala obserwować zmieniający się krajobraz – od miejskich arterii po morską linię horyzontu. Po wyjściu z pociągu wystarczy kilka minut spaceru pod górę, by dotrzeć do serca Sidi Bou Saïd – miasteczka, które zachwyca kontrastem śnieżnobiałych murów i kobaltowoniebieskich drzwi, okiennic oraz kutych balkonów. Wąskie brukowane uliczki, pełne kwiatów bugenwilli i zapachu jaśminu, tworzą atmosferę jak z bajki. To ulubione miejsce artystów, pisarzy i marzycieli. Warto zatrzymać się na herbatę z orzeszkami piniowymi w jednej z tradycyjnych kawiarni z widokiem na morze – szczególnie w legendarnej Café des Délices, z której rozpościera się widok na zatokę Tunisu. U podnóża miasteczka znajduje się kameralny port jachtowy, otoczony promenadą i niewielką mariną. To spokojne miejsce, idealne na wieczorny spacer, zachód słońca lub krótką wycieczkę łodzią. Port, choć niewielki, dodaje Sidi Bou Saïd śródziemnomorskiego uroku i pozwala na chwilę relaksu z dala od turystycznego centrum. Sidi Bou Saïd to obowiązkowy punkt każdej wizyty w Tunezji – magiczne połączenie architektury, przyrody i klimatu, który trudno opisać, a łatwo pokochać.





poniedziałek, 14 lipca 2025

Tunezja - Ksar Ouled Soltane

 


Ksar Ouled Soltane to jeden z najlepiej zachowanych i najczęściej odwiedzanych ksour (twierdz‑spichlerzy) w południowej części Tunezji. Usytuowany na wzgórzu niedaleko Tataouine, zbudowany przez berberyjskie plemię Ouled Soltane w XVII /XVIII wieku, wyróżnia się wielopiętrową strukturą ładowni – ghorfas – ułożonych wokół dwóch wewnętrznych dziedzińców. Około 287 zachowanych ghorfas (magazynów zboża i oliwy), ustawionych jest tu na wysokość czterech pięter. Na ścianach wiszą drewniane haki i schodki z pni palmowych – pozostawione z przeznaczeniem do gromadzenia zapasów. To właśnie tu realizowano zdjęcia do roli „kwartału niewolników” Mos Espa w „Gwiezdnych Wojnach: Mroczne Widmo”. Ksar nie jest zatłoczony, gdzieniegdzie ukryły się sklepiki z rękodziełem, a miejsce sprzyja refleksji. Najlepiej przyjechać tu rano lub późnym popołudniem, kiedy światło podkreśla strukturę ghorfas i wydłuża cienie. Czas potrzebny na zwiedzanie, to minimum godzina, by mieć możliwość spaceru po obu dziedzińcach i podelektować się magią.




Jeśli chodzi o ciekawostki dotyczące ksarów, to zacznijmy od początku. Słowo ksar pochodzi z języka arabskiego i oznacza fortyfikowaną osadę lub magazyn zbiorczy. W Tunezji ksary były budowane głównie przez berberyjskie plemiona jako magazyny zbożowe i spichlerze, ale też miejsca schronienia i handlu. Były budowane z ubitej gliny, kamienia i piasku, często na wzgórzach, by zapewnić naturalną obronność. Jak wspomniałam wcześniej, składają się z komórek magazynowych zwanych ghorfa, ułożonych w kilka poziomów wokół centralnego dziedzińca. Ich wielopoziomowa architektura przypomina nieco współczesne bloki – z tym że każda komórka była własnością innej rodziny lub klanu. Ksary pełniły nie tylko funkcję składową, ale były także strategicznymi punktami handlu karawanowego między Saharą a wybrzeżem. Handlowano m.in. zbożem, oliwą, daktylami, a także solą i przyprawami. W czasach świetności wiele z nich tętniło życiem. Choć architektura ksarów ma lokalny, berberyjski rodowód, ich funkcje i organizacja społeczna były często ściśle związane z strukturą plemienną i zasadami islamu. Każdy klan miał swoje ghorfy, a nad całością pieczę sprawowała starszyzna.





Ksar Ouled Soltane to obowiązkowy punkt na trasie każdego turysty w Tunezji. Dojazd z Sousse wymaga pewnego czasu i planowania, ale widok uporządkowanych ghorfas, schodów i pustynnego światła wynagradza trudy jazdy. To miejsce rzeczywiście przenosi w inny czas i przestrzeń, bliższy tradycjom i historii. A może skusimy się na pamiątkę, którą lokalni rzemieślnicy wykonują na miejscu, w swych małych warsztatach? Może zatrzymamy się na miętową herbatę, by podelektować się swoistym pięknem tego niezwykłego miejsca?



niedziela, 13 lipca 2025

Tunezja, Matmata – podziemna wioska Berberów


Matmata to mała, berberyjska wioska w południowej Tunezji, położona na wydmach i zboczach Jebel Dahar. Znana jest z charakterystycznych domów – wydrążonych w miękkim piaskowcu, które tworzą otwarte, okrągłe dziedzińce otoczone pomieszczeniami mieszkalnymi.

Dziś tylko garstka rodzin nadal mieszka w tradycyjnych domach – reszta nowych domów powstała w pobliskiej „Nowej Matmacie”. Ci, którzy zostali, żyją tak, jak ich przodkowie. Na dziedzińcu pieką chlebki – formowane ręcznie, a następnie wkładane do glinianych pieców na świeżym powietrzu. Niektórzy gospodarze organizują pokazy wypieku chleba, robienia dywanów, a nawet zapraszają turystów na posiłek – co pozwala bliżej poznać berberyjskie zwyczaje. W kuchni wyposażonej w tradycyjny piec i podstawowe naczynia – goście są witani lokalnymi potrawami z warzyw, oliwy i ziół. Mimo odchodzenia młodych – seniorzy często mówią, że opuszczenie ich domów to utrata tradycji i historii .


Dom pod ziemią, to okrągły dół (5–12 m średnicy), w którego obrębie drąży się “izby” służące za sypialnię, kuchnię, stajnie czy magazyny. Konstrukcja zapewnia naturalną izolację – latem chłód, zimą ciepło. Wnętrza mają stabilną temperaturę ok. 23–25 °C latem i ok. 15 °C zimą. 



 


Matmata znana jest na całym świecie dzięki hotelowi Sidi Driss – to tu kręcono sceny z domu Luke’a Skywalkera w „Star Wars: Nowa Nadzieja” i „Atak Klonów”. To sprawia, że wioskę odwiedzają również fani filmowej sagi.

Do Matmaty można dojechać pociągiem SNCFT z Sousse do Gabès (ok. 4h 35m), a w Gabès przesiąść się do louage do Matmaty (ok. 1h).


Matmata to miejsce żywe i magiczne – jak wehikuł czasu, przenoszący nas w niespotykany świat przetrwałego dziedzictwa Berberów. Wizyta tu to nie tylko zwiedzanie, ale doświadczenie i spotkanie z ludźmi, którzy wciąż oddychają tradycją i ziemią. Jedną z najbardziej uderzających cech Matmaty – poza jej podziemnymi domami – jest krajobraz, który przypomina powierzchnię Księżyca lub planety z filmu science fiction. To surowa, niemal pozbawiona roślinności przestrzeń, pełna jałowych wzgórz, pofałdowanych pagórków i głębokich lejów, które z lotu ptaka wyglądają jak kratery.

Ten teren powstał w wyniku erozji miękkiego piaskowca i gliny, które przez setki lat poddawały się działaniu słońca, wiatru i sporadycznych deszczy. Ziemia przybiera tu odcienie ochry, rdzy, popiołu i piasku, a nierówna powierzchnia tworzy krajobraz, który zaskakuje każdego, kto tu przyjeżdża.




Choć Matmata kojarzy się przede wszystkim z podziemnymi domami troglodyckimi, równie fascynujące jest codzienne życie jej mieszkańców — zwłaszcza tych z okolicznych osad i pustynnych farm. To świat, w którym czas płynie wolniej, a rytm dnia wyznaczają słońce, woda i potrzeby zwierząt.

W wielu gospodarstwach dzień rozpoczyna się jeszcze przed wschodem słońca. Mężczyźni wychodzą sprawdzić zwierzęta, kobiety przygotowują chleb i herbatę miętową, dzieci często pomagają przy prostych pracach domowych, zanim ruszą do szkoły w pobliskich wsiach. Hodowla wielbłądów w okolicach Matmaty to nie tylko atrakcja turystyczna, ale wciąż realna część lokalnej gospodarki. Wielbłądy wykorzystywane są jako środek transportu, źródło mleka i mięsa, a także pomoc przy pracach polowych. Są bardzo odporne na upały i brak wody, ale wymagają codziennego nadzoru. Każdego ranka pasterze wypuszczają je na otwarte przestrzenie, gdzie szukają kolczastych krzewów i niskiej trawy. W porze największego upału wracają, by odpocząć w cieniu lub pod skalnym nawisem.

W Tunezji – również w regionie Matmaty, na znaczeniu zyskuje hodowla strusi, które można zobaczyć na ogrodzonych wybiegach.